Najnowsze wpisy na życiowym blog Izy K

Witamy w Absurdystanie!

Zapraszam do grupy dyskusyjnej "Absurdystan" i do witryny Ad Absurdum@Absurdystan!

1 marca 2018

Co oglądałam w lutym na Netflixie...



Serialowy-filmowy obłęd trzyma mnie mocno i nie wygląda na to, żeby puścił... W lutym na Netflixie w dalszym ciągu oglądam The Good Wife i po prostu nie mogę oderwać się od Alici i jej perypetii zawodowych i prywatnych.

Główna bohaterka serialu Alicia Florrick wraca po 15 latach przerwy na wychowanie dzieci do pracy zawodowej jako prawnik. Jej mąż, było prokurator generalny, siedzi w więzieniu, a Alicia musi stawić czoła codzienności, wyzwaniom zawodowym i obowiązkom wynikającym z wychowywania dwojga nastolatków. Czy uda jej się uporać z kłopotami i wyjść ma prostą? Odpowiedź na to znajdziecie na Netflixie...Ponieważ ten serial składa się z 7 sezonów, a każdy sezon ma 22-24 odcinki, wygląda na to, że Alicia Florrick i jej perypetie będą mi towarzyszyły prze najbliższy kilka miesięcy.


Drugą serią, którą obejrzałam z przyjemnością, był Altered Carbon, należąca do Netflix Originals.


Altered Carbon jest serią dystopiczną, opartą na książce o tym samym tytule. Jej akcja odgrywa się w przyszłości, gdzie digitalizacja jest tak powszechna i technicznie dosknała, że ludzka świadomość może zostać zdigitalizowana i przeniesiona z jednego ciała do drugiego.
Głównym wątkiem serii jest morderstwo najbogatszego  człowieka na ziemi, Laurensa Bancrofta. Oczywiście, zaraz po śmierci, jego świadomość zostaje przeniesiona do nowego ciała-klonu. Problem polega na tym, że Bancroft nie jest w stanie sobie przypomnieć, kto pozbawił go życia.
W celu odkrycia mordercy przywołuje on do życia byłego żołnierza Takeshi Kovacs i "implementuje" jego świadomość/mózg/duszę/osobowść w nowe ciało, oferując mu przez to możliwość ponownego życia w zamian za rozwiązanie zagadki morderstwa.

Z filmów udało mi się obejrzeć jedynie dwa:  Dredd (2012) z Karlem Urbanem, Olivią Thirlby i Leną Heady, znaną przede wszystkim z roli królowej Cersei z Games of Thrones, oraz Sweet Home Alabama (2002) z Reese Witherspoon. Żaden z tych filmów nie jest jakąś nowością. Dredda obejrzałam, bo pojawił się na Netflixie, a Sweet Home Alabama dlatego, że miałam ochotę na miłą, optymistyczną i ciepłą komedię z dobrą obsadą aktorską.
Muszę przyznać, że do Dredda podchodziłam z mieszanymi uczuciami. Jedynym, prawdziwym i niezastąpionym sędzią Dreddem był dla mnie do tej pory Sylvester Stallone. Nowy Dredd, grany przez Karla Urbana, jest dobry. Jest przyzwoitą strzelanką z dobrymi efektami i dwoma interesującymi rolami kobiecymi i żałuję, że nie obejrzałam tego filmu w kinie. Dlatego mam nadzieję, że ktoś wpadnie na pomysł zrobienia Dredda 3 w nabliższym czasie i to najlepiej w 3D.



Sweet Home Alabama oglądałam przynajmniej sześć razy. Jest to przepiękna, ciepła komedia z happy endem, opowiadająca o poszukiwaniu szczęścia, miłości i o tym, że w końcu najważniejsza jest rodzina.



A dla tych, którzy są zestresowani, podaję link do tekstu piosenki Lynard Skynard Sweet Home Alabama. Pośpiewajcie trochę, poświczcie angielski i poprawcie sobie humor!


A co wy oglądaliście na Netflixie?

4 komentarze:

  1. Uwielbiam The Good Wife! Jestem aktualnie w połowie piątego sezonu i serial ten jest jednym z lepszych, jakie oglądałem. Ciężko wytrzymać, aby nie obejrzeć wszystkich sezonów od razu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oglądałeś Lie to me? Też nie mogłam oderwać się od tego serialu. Wciąga niesamowicie :-)

      Usuń
    2. Niestety nie, ale z chęcią obejrzę ;)

      Usuń
    3. Naprawdę polecam :-)

      Usuń

Counter wystartował 31. stycznia 2018

Goście online w tej chwili



Dzisiejsi goście



Wejścia na stronę od 31. stycznia 2018

Stąd jesteście...

Flag Counter